Angielski stał się standardem, koreański zdobywa serca młodych dzięki popkulturze, a największym wyzwaniem wciąż pozostaje…mówienie. Dlaczego uczniowie świetnie radzą sobie z testami, ale często nie potrafią swobodnie porozmawiać za granicą?
O językowych wyborach młodego pokolenia, wnioskach z najnowszego raportu EF English Proficiency Index 2025 oraz sile nauki przez immersję opowiada Alicja Sztark z organizacji EF Education First.

Jakie wybory językowe podejmują młodzi ludzie i z czego one wynikają?

Alicja Sztark: Dzisiejsze wybory młodych ludzi motywowane są zarówno przez twardy pragmatyzm, jak i globalne zjawiska kulturowe. Oczywiście najpopularniejszym językiem pozostaje angielski, ale młodzież doskonale rozumie, że na rynku pracy angielski nie jest już atutem, ale absolutną koniecznością.

Z drugiej strony widzimy wzrost popularności języków, które wybierane są w związku z pasją i zainteresowaniem popkulturą. Największym hitem ostatnich lat wśród nastolatków i studentów jest język koreański. Młodzi ludzie uczą się koreańskiego z fascynacji k-popem i k-dramas, czyli koreańskimi serialami na platformach streamingowych. Chcą rozumieć teksty piosenek, oglądać ulubione produkcje w oryginale bez napisów i odnaleźć się w treściach online. Podobnie jak w przypadku angielskiego, gdzie naturalnym środowiskiem młodych są gry wideo, media społecznościowe czy grupy dyskusyjne, nauka koreańskiego stała się dla nich stylem życia, a Internet i popkultura w naturalny sposób zastępują nieciekawe, tradycyjne podręczniki.

Czy matura z języka obcego faktycznie weryfikuje umiejętności językowe?

Alicja Sztark: Tradycyjny system szkolny i standardowe egzaminy w wielu przypadkach mają tę samą wadę: kładą ogromny nacisk na to, co najłatwiej ocenić w dużych grupach szkolnych, czyli na gramatykę, testy wyboru i czytanie ze zrozumieniem. Szkoły często uczą niestety zdawania „pod klucz” i pod konkretny schemat punktacji.

Jak zauważają nasi eksperci w najnowszym raporcie EF English Proficiency Index (EF EPI) 2025, państwowe systemy edukacji i testowania bardzo często pomijają lub marginalizują indywidualną ocenę umiejętności mówienia, ponieważ jest ona najtrudniejsza i najdroższa w realizacji na masową skalę. W efekcie uczeń może zdać maturę z doskonałym wynikiem, świetnie rozwiązywać testy gramatyczne, ale w zderzeniu z realną potrzebą załatwienia czegoś za granicą lub przeprowadzenia prezentacji biznesowej doświadcza paraliżującej blokady. Matura weryfikuje pasywną wiedzę o języku, ale niekoniecznie umiejętność płynnej, skutecznej komunikacji.

Jaki jest poziom znajomości języka angielskiego według najnowszego raportu? Czy młodzi ludzie faktycznie potrafią mówić?

Alicja Sztark: Polska ma powody do dumy – w najnowszym światowym rankingu zajmujemy bardzo wysokie, 15. miejsce na świecie z wynikiem 600 punktów, co plasuje nas w grupie krajów o „bardzo wysokiej biegłości” (Very High Proficiency). Jednak globalne i lokalne szczegółowe dane z tego roku ujawniają pewien niepokojący trend.

Po pierwsze, poziom biegłości językowej wśród najmłodszych dorosłych (grupa 18–20 lat) na całym świecie wciąż pozostaje niższy niż przed pandemią. Po drugie, w tym roku w raporcie EF po raz pierwszy na tak szeroką skalę przetestowano tzw. umiejętności produktywne (mówienie i pisanie), a nie tylko pasywne (czytanie i słuchanie). Okazało się, że mówienie to najsłabsza umiejętność językowa na świecie. Na 123 badane kraje, zaledwie trzy (Kenia, RPA i Zimbabwe, gdzie angielski jest językiem urzędowym) osiągnęły wysoki poziom w module mówienia – żaden kraj na świecie nie zdobył w nim poziomu „bardzo wysokiego”. Paradoksalnie to właśnie w krajach o najwyższej ogólnej biegłości (takich jak Polska i inne kraje europejskie) przepaść między tym, jak dobrze rozumiemy tekst pisany, a tym, jak słabo mówimy, jest największa. Młodzież świetnie konsumuje treści w sieci, ale ma potężną barierę przed swobodnym mówieniem.

Jakie możliwości językowe daje młodym ludziom EF? Co dalej po maturze?

Alicja Sztark: Okres po maturze to idealny moment na to, co na Zachodzie jest standardem, czyli tzw. gap year lub intensywne, językowe wakacje przed wejściem na uniwersytet lub rynek pracy. EF od ponad 60 lat realizuje misję otwierania świata przez edukację. Dla młodych ludzi organizujemy długo- i krótkoterminowe kursy językowe w kilkudziesięciu nowoczesnych kampusach na całym świecie. Nauka tam nie przypomina jednak szkoły, kładziemy nacisk na praktyczną komunikację, przygotowanie do międzynarodowych certyfikatów, łączymy naukę z odkrywaniem kultury i rozwojem własnych zainteresowań.

Jak wyjazdy językowe za granicę (np. na Maltę, do USA, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Kanady czy Japonii) wpływają na przełamanie bariery i przyspieszenie nauki?

Alicja Sztark: Wpływają w sposób radykalny. Tradycyjna nauka w klasie kojarzy się często z lękiem przed popełnieniem błędu i koncentruje się na potknięciach. Podczas wyjazdu językowego ten mechanizm zostaje całkowicie wyłączony. Na Malcie, w Nowym Jorku czy Londynie język natychmiast przestaje być tematem zajęć w klasie, a staje się naturalnym narzędziem funkcjonowania. Liczy się skuteczność komunikatu, a nie to, czy uczeń użył idealnego czasu gramatycznego.

Kiedy młody człowiek zostaje wrzucony w międzynarodowe środowisko rówieśników z całego świata, nagle orientuje się, że rozmawia po angielsku podczas zakupów, w restauracji, w komunikacji miejskiej czy w trakcie codziennych czynności. To od razu buduje pewność siebie i pozwala na lepsze przyswajanie języka. Mózg przestaje mozolnie „tłumaczyć” każde zdanie z polskiego w głowie, a zaczyna naturalnie i automatycznie reagować. Bariera językowa znika, a postęp, który w szkole zajmuje miesiące, za granicą osiąga się wielokrotnie szybciej.

Czym jest immersja językowa i jak różni się od szkolnego modelu nauki?

Alicja Sztark: Najprościej mówiąc, immersja to „całkowite zanurzenie” w języku i kulturze. Z najnowszego raportu EF EPI płynie bardzo ważny wniosek: sztuczna inteligencja i zaawansowane aplikacje mogą zrewolucjonizować naukę własną, ale nigdy nie zastąpią programów immersyjnych za granicą. Dlaczego? Ponieważ technologia nie potrafi odtworzyć ludzkich emocji, spontaniczności, humoru oraz doświadczenia wymiany kulturowej i samorozwoju, które towarzyszą międzynarodowym wyjazdom.

Immersja to nauka przez doświadczenie i ciągły kontakt z językiem w codziennych sytuacjach. W szkole idziemy ścieżką „od teorii do praktyki” (i często na tej teorii kończymy). W immersji proces jest odwrotny: najpierw lądujemy w realnej sytuacji życiowej, a reguły językowe łapiemy naturalnie i kontekstowo. To najbardziej ekscytujący i najbardziej efektywny sposób nauki.

Skomentuj